Co sabotuje Twoje odchudzanie?

1
206
views

Być może zadajecie sobie takie pytanie. Chcesz zrzucić zbędne kilogramy, ale coś lub ktoś Wam na to nie pozwala. Zwykle te rzeczy są powiązane z tym w jaki sposób się… odchudzacie. Można więc powiedzieć, że sami sabotujecie ten proces.

Co ukrywacie w swoim mieszkaniu?

Odpowiedzcie sobie na to pytanie. Nie chodzi mi o skarby, czy pieniądze w skarpecie, a o… niezdrowe jedzenie. Kiedy podejmujemy decyzję o zmianie jadłospisu, stosujemy zwykle dwie metody na pozbycie się tego jedzenia, które nam utrudni zrzucanie kilogramów. Po pierwsze zjadamy wszystko (często skutkuje to problemami żołądkowymi, bo robimy to „naraz”). Po drugie chowamy gdzieś w najgłębszych zakamarkach mieszkania. Obie metody są „średnie”. Skupię się jednak na tej drugiej. Uwierzcie mi, prędzej czy później, znajdziecie to niezdrowe jedzenie (przyjmijmy, że ma postać słodyczy) i się na nie skusicie.

Oczywiście nie trzeba tego demonizować. Raz na jakiś czas słodycze diecie nie zaszkodzą. Problem jednak polega na tym, że podjadanie w pewnym momencie staje się regularne. A to już sabotuje dietę.

Praca niszczy odchudzanie

Już widzę, jak notoryczne lenie zacierają ręce, ale tak dobrze nie jest;). Mam na myśli przepracowanie. Jeśli spędzacie nad swoimi zajęciem „długie” godziny, zarywacie noce, to oprócz tego, że odbije się to negatywnie na Waszym organizmie, z pewnością trudniej będzie zrzucić nadmierne kilogramy. Odchudzanie wymaga pewnej regularności, drygu bym powiedział. Pracoholizm – że „pójdziemy” w taką skrajność – zdecydowanie to utrudni. Zwykle, jeśli skupiamy się na pracy, to nie myślimy o jedzeniu. To prowadzi nas do kolejnej rzeczy, która sabotuje odchudzanie.

Tym naprawdę się nie najesz;)
Tym naprawdę się nie najesz;)

Za mało jesz!

To temat szeroki, więc skupię się jedynie na dwóch aspektach. Po pierwsze, już wspominane przeze mnie na blogu głodówki. Nie i jeszcze raz nie. Taki sposób odchudzanie to wyrok na Waszym organizmie. I nieważne co będziesz robić, kilogramy i tak wrócą. Znaczy oczywiście, możecie próbować dalej się głodzić. Wiecie jednak, że nie tędy droga.

Generalnie ustalenie tego ile można jeść czasem może być problemem. To kwestia tego jak odżywialiście się do tej pory, czy jesteście aktywni i na czym polega Wasza praca. Ale jedno nie podlega żadnym negocjacjom. 500 kcal to za mało, aby normalnie funkcjonować. Tysiąc (czyli druga chętna wymieniana liczba jako wyznacznik „skutecznych” głodówek) kcal też nie.

Możecie obliczyć mniej więcej ile potrzebujecie kcal do codziennego, normalnego funkcjonowania. Istnieje tzw. kalkulatory BMR. Poniżej macie okazję sprawdzić.

Strona Potreningu.pl

 

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on Twitter

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here